PUBLIKUJ Z LIBER BLOGIEM

Tutaj opublikujesz swój artykuł, prześlij posta!

Ekologiczne rolnictwo to przyszłość

Posted by Femina Liberata w dniu Luty 22, 2012

W środę 22-02-2012 w wieluńskim starostwie odbyła się konferencja o rolnictwie proekologicznym.

 Pod koniec 2010 roku w Polsce było prawie 21 tysięcy gospodarstw ekologicznych, w stosunku do poprzedniego roku ich liczba wzrosła o ponad 20 % – wynika z najnowszego raportu Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Województwo łódzkie w ilości gospodarstw ekologicznych jest na szarym końcu. Jest szansa, aby to zmienić. Ci, którzy chcą przekierować swoją działalność na ekologiczną, potrzebną do tego wiedzą uzyskają podczas czwartej konferencji na temat tego typu produkcji. Mówi jej współorganizator Michał Tarka:
– W tym roku będziemy gościć prezes jednostki certyfikującej, bioekspert Metera (przyp.red. Dorota Metera), będziemy mieli przyjemność gościć przedstawiciela Ministerstwa Rolnictwa, który powie na temat wsparcia finansowego rolnictwa ekologicznego, oraz powie na temat żywienia ekologicznego zwierząt. Będziemy gościć szefa Krajowego Centrum Mikroorganizmów Glebowych, który powie na temat stosowania ich, wpływu na rośliny, na produkty rolne, na całą glebę.

Trudności ze zbytem, ale coraz więcej chętnych do ekologicznego gospodarowania – tak w skrócie można podsumować konferencję na ten temat, która po raz czwarty odbyła się w Wieluniu.

Podczas konferencji Michał Kiczka rozmawiał z rolnikami, którzy uzyskali już certyfikaty uprawniające do ekologicznej produkcji.

MK: Warto było przestawić się na tego typu produkcję?

radiozw.com.pl

Bronisław Kostrzewa z Raduckiego Folwarku: Raczej tak, jestem zaskoczony niektórymi efektami i nawet niektórzy sąsiedzi pytają mnie: coś tam zasiał, że Ci tak ładnie urosło i plonowało? Odpowiadałem, aby stosowali mikroorganizmy, które sam stosuję w uprawach i efekty są znakomite. Bardzo zresztą mi się podobał wykład pana Sławomira Gacki o MM, czyli mikroorganizmach. Powiedział to, co powinniśmy wiedzieć, a przez tyle lat o tym zapominano w agrotechnice i uprawie gleby. Gdyby to jeszcze wszystko zapamiętać i zastosować w gospodarstwie, to efekty byłyby z pewnością. Ja np. w swoim gospodarstwie nie używam już nawozów, tylko stosuję opryski z mikroorganizmami. Mam już własne dwie beczki, w których one na słońcu dojrzewają.

MK: Jest zbyt na produkty ekologiczne?

BK: Ja jeszcze niestety nie sprzedałem nic jako produkty ekologiczne. Sprzedaję po normalnych cenach zboże do młyna, a chrzan do przetwórni w Działoszynie. Mam za małe partie towarów, aby współpracować z firmami ekologicznymi, które potrzebują dużo surowca.

MK: Trudno zdobyć certyfikat uprawniający do produkcji ekologicznej?

Kazimierz Drabicz z Krzeczowa: Nie, wystarczy spełnić odpowiednie wymagania, takie jak np. niestosowanie nawozów mineralnych, środków ochrony roślin czy stosowanie nasion pochodzących z upraw ekologicznych.

MK: Praca jest chyba cięższa niż w gospodarstwach ekstensywnych?

KD: Na pewno tak, tam wystarczy raz opryskać i mamy czyste pole od chwastów. W moim przypadku wykonuję to mechanicznie. Stosuję zabieg bronowania, który trzeba czasem wykonać nawet trzykrotnie. Podobnie w uprawie ziemniaka, a gdy nie usunie się wszystkich chwastów, wtedy trzeba korzystać z narzędzi ręcznych. To czas i pieniądze na paliwo, bo trzeba trzy razy jechać w pole, ale z kolei oszczędność na środkach ochrony roślin, które są przecież bardzo drogie.

MK: To co pan usłyszał o mikroorganizmach, które przecież występowały w pożywieniu naszych przodków, co pan o tym sądzi? Ja przyznam się od dawna nie jadłem żurku na naturalnym zakwasie, a bardzo mi dawniej smakował?

KD: To prawda. W tym przypadku najlepiej to zrobić samemu, trzeba zmieszać mąkę żytnią z otrębami i zakwasić je w glinianym dzbanie, pozostawić na dwa tygodnie, tak jak robiły to nasze babcie i zakwas gotowy. Ja sam muszę przyznać, że mięso ze świni, którą hodowałem na koncentratach i paszach jest inne od tego, które jest ze świni, którą karmiłem metodami tradycyjnymi. Z mięsa tej karmionej paszami leciała woda, z tradycyjnych metod – to mięso było suche. Ono całkiem inaczej smakuje. To, co kupi się w sklepie, jak nie włożymy do lodówki, to się zepsuje. Wcześniej nasi dziadkowie nie znali lodówek i potrafili bez tego mięso przechować.

MK: Ja nawet słyszałem, że rolnicy, którzy mają duże fermy trzody chlewnej, to na swoje potrzeby kupują od tych hodujących świnie metodami tradycyjnymi?

KD: Tak jest, na sprzedaż są inne produkty, a na własne potrzeby inne. Tak było i jest i nie ma się co czarować.

Autor: Michał Kiczka. źródło: http://www.radiozw.com.pl/index.php?page=news&id=782

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: