PUBLIKUJ Z LIBER BLOGIEM

Tutaj opublikujesz swój artykuł, prześlij posta!

Archive for Sierpień 2011

Ujawnione po raz pierwszy – GMO depesze dyplomacji amerykańskiej z Warszawy

Posted by Femina Liberata w dniu Sierpień 30, 2011

Wikileaks ws GMO w Polsce

gmo-w-polsce.pl

Portal WIKILEAKS publikuje porażające materiały o promowaniu GMO przez dyplomację amerykańską w Polsce i Bułgarii. Widzimy tu dziesiątki nieoficjalnych spotkań nie tylko z biotechnologami, którzy mają grać rolę „niezależnych” ekspertów, ale także z politykami i dziennikarzem Gazety Wyborczej znanym z wytrwałego promowania biotechnologii w Polsce. Materiały te stawiają pod znakiem zapytania suwerenność Polski w podejmowaniu decyzji na temat dopuszczenia GMO w naszym kraju.

2006-01-25 13:36
„Starszy doradca w zakresie biotechnologii rolniczej, Madelyn Spirnak odwiedziła Warszawę w dniach 29-30.11.2005 aby przedyskutować stanowisko rządu USA w sprawie GMO z przedstawicielami rządu polskiego, naukowcami i mediami. Spirnak była zadowolona z pozytywnego stosunku do inżynierii genetycznej niektórych pracowników ministerialnych i profesorów, jednak to pozytywne wrażenie osłabia fakt, że wiele jeszcze pracy trzeba, aby odwrócić powszechnie panujące negatywne opinie o GMO.

Jedna konkluzja była szczególnie jasna: kwestia GMO jest obecnie regulowana przez nastawienie opinii publicznej i dlatego potrzeba taktyki politycznej i socjologicznej aby wygrać z decydentami i opinią społeczną. Spirnak w pierwszej kolejności spotkała się z sześcioma naukowcami z zakresu genetyki roślin. Wszyscy ci naukowcy narzekali, że choć przed laty społeczeństwo polskie zaakceptowało GMO, dziś 70% społeczeństwa jest przeciwko GMO w rolnictwie i żywności.

W ich opinii, adwokaci GMO – wpływając na opinię publiczną, muszą skupić się na potencjalnych zyskach dla konsumentów, a nie dla producentów. Jeden z naukowców zauważył, że część opozycji dla GMO wynika z faktu, że w Polsce nikt nie głoduje, więc po co wprowadzać GMO. Z drugiej strony Polacy nie sprzeciwiają się wykorzystaniu GMO w medycynie, ponieważ to daje dostęp do tańszych leków. Naukowcy stwierdzili, że kampania skupiona na potencjalnie mniejszych kosztach żywności otrzymanej z GMO przemówi do przeciętnego Polaka.

GMO to dużo więcej chemii

Spirnak odwiedziła także ministerstwa Rolnictwa i Środowiska aby poznać opinie rządu polskiego. Anna Liro, zastępca dyrektora powiedziała, że dolne szczeble administracji opierają się na argumentach naukowych, ale Minister Środowiska w swoich decyzjach bierze pod uwagę opinię publiczną i kwestie polityczne.

W Ministerstwie Rolnictwa Spirnak spotkała się z sekretarzem Lechem Różańskim, który powiedział, że w Polsce opinia publiczna jest przeciw GMO i rząd musi brać to pod uwagę. Rząd rozważa regulacje bardziej restrykcyjne niż Unia Europejska. Różański wyjaśnił, że polskie produkty mają w UE markę zdrowych i naturalnych i są konkurencyjne na rynku. Użycie GMO może osłabić tę opinię i pozycję rynkową Polski. Kiedy Spirnak i Doradca Rolniczy z Ambasady powiedzieli, że takie podejście będzie wielkim problemem dla USA, UE i WTO, Różański uspokoił się i powiedział, że Polska będzie postępować zgodnie z regulacjami UE. (dopisek: Różański złagodził swoje stanowisko na kolejnym spotkaniu, w którym uczestniczył amerykański doradza rolniczy).

(…)Spirnak dyskutowała o braku akceptacji dla GMO wśród polskiej opinii publicznej z Robertem Gabarkiewiczem, przedstawicielem Monsanto. Gabarkiewicz powiedział, że 10% polskich rolników produkuje 80% żywności spożywanej w Polsce. Ci producenci są za GMO, bo zależy im na wyższych plonach i większych zyskach. Ale 90% polskich rolników, którzy produkują 20% żywności jest stanowczo przeciwnych ponieważ są oni zależni od dopłat unijnych w ramach wspólnej polityki rolnej UE. Ponieważ ten segment populacji polskiej sięga milionów, ich głosy mają silny wpływ na decyzje polityczne.

Spirnak spotkała się także ze Sławomirem Zagórskim z Gazety Wyborczej, która ma największy nakład w Polsce. Zagórski, szef działu naukowego Wyborczej słuchał Spirnak życzliwie i wspomniał, że napisał niedawno artykuł o GMO (po wizycie w USA, sponsorowanej przez Wydział Rolnictwa (USA?). Po tej publikacji był oskarżany, że jest agentem Monsanto, który bierze łapówki, żeby pozytywnie pisać o GMO. Chociaż wciąż jest zainteresowany tematem, po prostu nie może teraz napisać kolejnego artykułu o GMO, biorąc pod uwagę silnie negatywną reakcję publiczną na pierwszy artykuł.

Dwa zagadnienia pojawiły się podczas wizyty Spirnak: polskie społeczeństwo i polski rząd. Polacy zwyczajnie wierzą, że w UE jest nadprodukcja żywności, a GM produktów nie da się porównać z ich naturalnymi odpowiednikami pod względem smaku i wartości odżywczej. Słyszeliśmy stale, że ludzie powinni mieć prawo wyboru, ale chcą oznakowań, aby wiedzieć, czy jedzą GM żywność. Po drugie, jest jasne, że eksperci w ministerstwach mają naukowe podejście do GMO. Jednak ich przełożeni, ci na poziomie politycznym, więcej uwagi zwracają na opinię publiczną.

Na podstawie dyskusji z naukowcami i innymi działaczami pro-biotechnologicznymi, powstał wniosek, że nasza strategia, aby wpłynąć na bardziej pozytywne nastawienie opinii publicznej powinna być skupiona na podkreślaniu zysków dla konsumentów i na pozytywnym wpływie jaki GMO może mieć na redukcję kosztów żywności i leków. Nasze wysiłki powinny skupiać się również na przedstawieniu pozytywnego wpływu GMO na środowisko poprzez obniżenie zużycia pestycydów, herbicydów i rezygnację z głębokiej orki.

W najbliższym czasie jest kluczowe, aby pracować z członkami rządu polskiego aby zapobiec proponowanemu dwuletniemu moratorium na nasiona GM i aby wpłynąć na kształt przyszłych przepisów o koegzystencji z nadzieją zapewnienia, że nie będą one tak restrykcyjne, aby zapobiec komercyjnemu użytkowaniu ziarna GMO w Polsce. Stopniowe wprowadzanie GM ziarna paszowego (w przeciwieństwie do konsumpcji przez ludzi) mogłoby w końcu zmiękczyć społeczny sprzeciw wobec innych zastosowań GMO. Importowane pasze GMO już są w Polsce, a wiec ten most został już przerzucony.”

Tłumaczenie: Dr Katarzyna Lisowska.

źródło- http://gmo-w-polsce.pl/a/wikileaks-GMO.html 

Tekst w jezyku ang. Viewing cable 06WARSAW107, POLAND: SENIOR ADVISOR FOR AGRICULTURAL

W Anglii Protesty przeciw ziemniakom GM.

Reklamy

Posted in Ekologia, Zdrowie, Żywność | Otagowane: , , , , , , , | Leave a Comment »

Huragan Irene uderzył w Północną Karolinę

Posted by Femina Liberata w dniu Sierpień 28, 2011

en.allmetsat.com Huragan Irene

Uderzył w Północną Karolinę, dotarł do przylądka Lookout.  Huragan ma obecnie jeden stopień w skali Saffira-Simpsona, jego centrum przemiaszcza się nad Nowy Jork. W mieście ewakuowano prawie 400 tys. osób.
Prędkość wiatru huraganu dochodzi obecnie do 140 km/h. Irene przemieszcza się z prędkością 22 km/h w kierunku północnym i północno-wschodnim. Towarzyszy jej porywisty wiatr i ulewny deszcz. Irene jak do tej pory, zdążyła przynieść ze sobą zniszczenia. W Nowej Karolinie, gdzie znajduje się centrum huraganu, wiatr zerwał linie energetyczne, powalił drzewa, deszcz podtopił drogi i domy.
Oczekuje się, że huragan, największy na wschodnim wybrzeżu od siedmiu lat, przejdzie nad obszarem zamieszkanym przez około 65 milionów ludzi.

en.allmetsat.com Huragan Irene

Zasięg Irene porównuje się do huraganu Katrina w 2005 r., który spustoszył stany wzdłuż Zatoki Meksykańskiej i wywołał katastrofalną powódź w Nowym Orleanie.  Irene będzie jednak mieć mniejszą siłę niż Katrina – przewidują meteorologowie.

Uszkodzone domy w Beaufort, Karolina Południowa 1893r, źródło-wiki.org

Teren północno-wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych rzadko nawiedzany jest przez huragany. Ostatnie dwa, które nawiedziły te regiony to:
Huragan w dniu 27 sierpnia 1893roku, który nawiedził Południowa Karolinę. Huragan zabił wówczas około 1000 -2000 osób, główym zabójcą była fala sztormowa.
Uszkodzone domy w Beaufort, Karolina Południowa

Trasa huraganu z 1893 r. źródło-wiki.org

Drugi to Huragan Yankee Clipper lub Long Island Express lub po prostu Wielki huragan z 1938.
Huragan kategorii 5 na skali Saffira-Simpsona przed podjęciem wyjścia na ląd jako huragan kategorii 3 na Long Island w dniu 21 września. Szacuje się, że zginęło między 682 i 800 osób, uszkodzone lub zniszczone w ponad 57.000 domów i spowodował straty mienia szacuje się na USD 306 milionów (41,1 miliardów dolarów w 2011)

Trasa huraganu z 1938 r. - wiki.org

Powódź w Bushnell Park w Hartford, Connecticut w następstwie huraganu 1938r-wiki.org

Huragan z 1938roku źródło-wiki.org

Szkody w Island Park, Rhode Island - 1938r. wiki.org

———————————————————————————————-

Zniszczenia po huraganie Irena – Hurricane Irene 2011

Posted in Ekologia, Wydarzenia | Otagowane: , , , , | Leave a Comment »

Internetowi trolle na etacie

Posted by Femina Liberata w dniu Sierpień 21, 2011

Na naszych oczach zrodził się nowy zawód – internetowi trolle, którzy za pieniądze mocodawców psują w internecie dyskusje normalnych ludzi, którzy nie są świadomi tego procederu.

Ponieważ worek tricków mediów głównego nurtu został wyczerpany, wielu rozgoryczonych odbiorców informacji sięga dziś do nowych źródeł, takich jak internet. Na pozór wydawać by się mogło, że rządy i elity zignorowały te nowość. Jak wiemy internet stal się najmocniejszym narzędzi szerzenia prawdy w historii ludzkości. Władza i elity obecnie wydają nieprawdopodobne sumy pieniędzy by naprawić swój błąd zaniechania, używając każdy możliwy trick jaki mają w arsenale, by zmusić internautow do pokory. Internetowa anonimowość pozwala na atakowanie tych, którzy szerzą prawdę. Nazywamy ich „trollami dezinformacji”. Obecnie trolle są otwarcie zatrudniane przez rządy takich krajów jak USA i Izrael w celu śledzenia internetu, znalezienia portali szerzących alternatywne informacje oraz zmniejszania ich możliwości przekazywania informacji.

źródło: vismaya-maitreya.pl

Internetowi trolle, także znani jako „płatni chłopcy do rozlepiania plakatów” lub „płatni bloggerzy” coraz częściej są zatrudniani przez prywatne korporacje, często dla celów marketingowych. Trzeba powiedzieć, że ta dziedzina rośnie w błyskawicznym tempie.

Trolle posługują się calą gamą rożnych strategii, z których część jest właściwa tylko dla internetu. Oto niektóre z nich:

1. Pisanie odrażających komentarzy, których celem jest odwracanie uwagi lub frustrowanie innych.

2. Podawanie się za zwolennika prawdy, tylko po to, by następnie pisać komentarze dyskredytujące ruch: Widzieliśmy ich nawet na naszych forach. To byli trolle udający, że popierają Ruch Wolności. Zwykli oni później zamieszczać tasiemcowe, niespójne wypowiedzi rasistowskie w wymowie lub wyglądające na pisane przez osoby chore umysłowo.

Kluczem do tej taktyki jest przytaczanie argumentów Ruchu Wolności, a następnie pisanie nonsensów, przez co trafne argumenty wydają się śmieszne przez skojarzenie z bredniami.

3. Zdominowanie dyskusji: Trolle często wskakują w dobrze rozwijającą się dyskusje w celu skierowania jej na manowce i sfrustrowania ich normalnych uczestnikowi.

4. Napisane wcześniej odpowiedzi: Wielu Trolli jest wyposażanych w listę różnych argumentów tak zaprojektowanych, by zagłuszyć uczciwe argumenty.

5. Fałszywe skojarzenia: Działają one wspólnie z technika nr 2, przez przywoływanie stereotypów. Na przykład nazywanie tych, którzy chcą śledztwa w sprawie Federal Reserve „zwolennikami „teorii konspiracyjnych” lub „lunatykami”.

6. Fałszywe moderowanie: Udawanie, że jest sie „głosem rozsądku” w dyskusji, w której występują dobrze zarysowane strony. Skierowuje się ludzi od tego co jest dobrze zdefiniowane w „szarą sferę”, gdzie prawda staje się „relatywna”.

7. Argumenty Słomianego Człowieka: Bardzo popularna technika. Troll oskarża oponentów o przyjmowanie pewnego punktu widzenia, nawet gdy oni tego nie robią. Następnie atakuje ten wymyślony punkt widzenia. Inaczej mówiąc, troll wkłada słowa w usta oponentów, a następnie je odpiera. Przykładowo: „Zwolennicy poglądu, ze 9/11 był spreparowany, twierdzą, że żaden samolot nie uderzył w wieżowce World Trade Centre i była to tylko animacja komputerowa. Czy oni są szaleni?”.

Czasami te strategie są używane przez ludzi, którzy mają problemy psychiczne. Jednakże, jeśli zauważysz, że ktoś używa tych technik często lub używa wiele z nich w tym samym czasie, możesz uznać, że masz do czynienia z płatnym trollem internetowym”.

Byl to kolejny fragment tekstu zatytułowanego: „Disinformation Tactics:The Methods Used To Keep You In The Dark”

PS.  Wystarczy przeczytać tekst pt. „Twitters paid to spread Israeli propaganda. Internet warfare team unveiled” (3 VIII 2009 r.). Już w styczniu ujawniono, że izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych utworzyło tajny zespół płatnych pracowników, których zadaniem jest przeglądanie internetu przez 24 godziny na dobę i rozsiewanie pozytywnych wiadomości o tym kraju. Wchodzą doń absolwenci szkoł i zdemobilizowani żołnierze władający językami obcymi. Mają udawać normalnych użytkowników internetu. Polem ich zainteresowania są: websites, internet chat forums, blogs, Twitters i Facebook.

Wstępny budżet wyniósł $150 000. Zapowiedziano wzrost. Skład zespołu jest tajny.

źródło : blogmedia24.pl

Więcej o trollowaniu na vismaya-maitreya.pl
ZATRUDNIĘ TROLLA – CZYLI JAK MANIPULATORZY ZATRUWAJĄ ŻYCIE NORMALNYM INTERNAUTOM

Posted in Internet | Otagowane: , , , , , , , | Leave a Comment »

Jemy GMO od kilku ładnych lat

Posted by Femina Liberata w dniu Sierpień 15, 2011

Pole rzepaku-wiki.org-ang

Jeżeli sądzimy, że w Polsce nie ma GMO to się grubo mylimy, ono już tu jest. Nasiona genetycznie modyfikowane są wysiewane przez rolników na wielohektarowych gospodarstwach rolnych w Polsce. Z nasion tych produkuje się biopaliwa i produkty spożywcze (pasze dla zwierząt, oleje, margaryny itp.) Ci wszyscy producenci, chcą tylko zalegalizować swoją działalność i powiększyć swoje uprawy, poprzez zatwierdzenie ustawy!

Codziennie do portów w naszym kraju przypływają statki przywożące modyfikowane nasiona. Tony kukurydzy, ryżu, soi i nasion warzyw modyfikowanych genetycznie. Z tych nasion wytwarza się półprodukty, które trafiają do naszych ciast, przetworów, słodyczy i jogurtów. Tu nie chodzi o ratowanie ludzi przed głodem, to chodzi o zarobienie kasy na półproduktach, które są szkodliwe dla zdrowia. Proszę się nie dziwić, jeżeli z zakupionych nasion niewiele wyrośnie. Ale gdy użyjemy środek chemiczny, to wtedy staje się cud i roślinka rośnie. Ponieważ większość sklepów nasiennych, sprzedaje nasiona zmodyfikowane w taki sposób, że bez chemii nie urosną.  Tu chodzi o zbyt nasion i środków chemicznych.

Koncerny chemiczno – spożywcze i powiązani z nimi polscy dystrybutorzy, którym zależy na zalegalizowaniu GMO w Polsce.

Kto obecnie sprzedaje w Polsce GMO i chemię:

swissinfo.ch

Szwajcarski gigant agrochemiczny Syngenta.
Syngenta jest wiodącą światową firmą działającą w branży rolnej. Syngenta powstała w 2000 roku z połączenia Novartis i AstraZeneca. Te ostanie zajmują się produkcją leków i środków chemicznych „ochrony roślin”. Jednymi podtruwają a drugimi „leczą” (w cudzysłowu leczą bo tego nie wiadomo).
Koncern nastawiony jest na produkcję modyfikowanych roślin dla koncernów biopaliw i to jest główna przyczyna lobowania za roślinami genetycznie modyfikowanymi. Nie chodzi tutaj o niedobory żywności na świecie. Jest to ukrywanie prawdziwego celu produkcji tych roślin.
Produkcja i spalanie biopaliwa daje gorszy bilans energetyczny i ekologiczny niż przy produkcji i spalaniu paliw kopalnych. Jest to degradacja środowiska związana z wzrastającym areałem upraw, duże zużycie nawozów sztucznych, nieracjonalna gospodarka produktami roślinnymi. W wyniku produkcji roślin do paliw, zamiast żywności pogłębia się nędzę i głód w krajach Trzeciego Świata.
Rozszerzanie upraw pod produkcję biopaliw, zmniejsza drastycznie tereny tradycyjnie uprawiane. Jest to wielkim zagrożeniem dla środowiska i ma negatywny wpływ dla bezpieczeństwa żywnościowego.
W 2008 roku, koncern Syngenta poniósł straty ze względu na wprowadzone moratoria na uprawy GMO w Europie – opisane jest to tutaj:
http://www.swissinfo.ch/eng/indexSyngenta_struggles_to_shrug_off_GM_concerns.html?cid=979744
Dlatego zmuszony był przenieść się na inne rynki głównie USA oraz trzeciego świata.

Adresy biur Syngenty w Polsce :
syngenta.com
Lista Polskich dystrybutorów: Link
Lista Polskich dystrybutorów warzywa: Link
Uprawy polowe Polska: Link

Następny koncern

Dow AgroSciences: Międzynarodowy koncern Dow AgroSciences LLC z siedzibą w Indianapolis w USA, należący do Dow Chemical Company.
dowagro.com
Lista dystrybutorów zabójczej chemii i modyfikowanej kukurydzy

cdn..

Posted in Zdrowie, Żywność | Otagowane: , , , , , | Leave a Comment »

Niewidzialna śmierć

Posted by Femina Liberata w dniu Sierpień 8, 2011

Stosowana przez ludzi nowoczesna technika przesyłania informacji WLAN (Wireless Local Area Network – bezprzewodowa lokalna sieć), technologia bezprzewodowa Wimax jest to ulepszona w zasięgu i szybkości wersja WLAN i najnowsza technologia, która jest wprowadzana od roku 2010 system LTE (ang. Long Term Evolution). Wyróżniający się zachowaniem dobrej komunikacji podczas ruchu – do 350 km/godz, zasięgiem stacji bazowej do 5 km oraz przepustowością do 150 MB/s. – tyle mówi definicja.

Sieci WLAN (WiFi) są niebezpieczne, gdyż WLAN-Router promieniują pulsująco z częstotliwością 10 Hz – hertzów (10 impulsów na sekundę). 8-12 hertzów to aktywność pulsowania fali mózgowych Alfa. Taka zbieżność powoduje poprzez zjawisko rezonansu zwiększoną absorpcję energii pól elektromagnetycznych i z tym zaburzenia pracy mózgu. Badania informatyków z Salzburga w roku 2000 udowodniły, że przerwy pomiędzy uderzeniami serca stają się krótsze pod wpływem WLAN. Pulsujące promieniowanie telefonów przenośnych DECT (telefony bezprzewodowe standardu DECT, które promieniują dzień i noc, bez przerwy z pełną mocą) i urządzeń w sieci bezprzewodowej WLAN przenika najgrubsze betonowe ściany i cienkie kości czaszki. Szczególnie zagrożone są dzieci, starzy ludzie i inne grupy ryzyka.

Wyniki badań dotyczące pulsującego promieniowania:

1. Uszkodzenia genów (pęknięcia DNA).
2. Zakłócenia wymiany międzykomórkowej.
3. Oddziaływanie na Centralny Układ Nerwowyotwarcie bariery krew-mózg: bakterie, trucizny i obce substancje mogą wejść łatwiej z obiegu krwi do mózgu.
– zmiany w EEG, także podczas snu
– zmniejszenie się zdolności uczenia się
– obniżenie pamięci
4. Osłabienie systemu odpornościowego (immunologicznego).
5. Zmiany w układzie hormonalnym. Obniżenie się poziomu hormonu                          regulującego- melatoniny.
6. Podwyższenie ryzyka zachorowania na raka.
7. Skłonności do bezpłodności, zniekształcenie płodu i zakłócenia przebiegu ciąży.
8. Niewydolność krążenia.
9. Obniżenie sprawności umysłowych, dając spowolnienie.                                           10.Znaczne pogorszenie się uwagi i szybkości reakcji (ważne w ruchu ulicznym).

We Francji od 12 lipca 2010roku,  jest zabronione w przedszkolach, szkołach podstawowych i wyższej używania telefonii komórkowej przez dzieci, uczniów, a także przez nauczycieli i personel szkolny. Ustawa ta rozszerza wcześniejszy z roku 2009 zakaz instalacji nadajników mikrofalowych (WLAN, WiFi, DECT, GSM, WiMax i najnowszego LTE, komunikujących falami elektromagnetycznymi w zakresie częstotliwości mikrofal)* na żłobkach, przedszkolach, szkołach oraz zakaz instalacji WLAN (WiFi) w bibliotekach uniwerstytetu Sorbonne i dalszych.

scienzamarcia.blogspot

Najbardziej bulwersujące jest umieszczenie zdjęcia kilkuletniego dziecka z telefonem komórkowym przy głowie. Będzie to miało katastrofalne skutki. W czasie gdy najbardziej znani naukowcy i lekarze zalecają aby dzieci do 16 lat w ogóle nie używały telefonów komórkowych, w wielonakładowej prasie ukazuje się artykuł po przeczytaniu którego, albo po obejrzeniu zdjęcia, kolejne setki, a może tysiące małych dzieci dostanie od rodziców telefony komórkowe. Wśród nich będą również dzieci powracające po chemioterapii do domu, dzieci chore na białaczkę, które w nagrodę za męki zniesione w szpitalu dostaną od rodziców w nagrodę telefon komórkowy.

Co roku w Polsce na nowotwory głowy i szyi zapada 10 tysięcy osób. Onkolodzy umieścili telefony na liście poważnie podejrzanych o wpływ na powstawanie nowotworów. Szczególnie mają wpływ na powstawanie guzów mózgu w wieku, kiedy tkanka nerwowa się rozwija, czyli dziecięcym i młodzieńczym. 

Nie znaczy to oczywiście, że trzeba odebrać dzieciom telefony i schować je na dno szafy, ale powinny rozmawiać krótko i tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.

Francjia – Hérouville-Saint-Clair (24 000 miasto), połączenie WIFI na terenie szkół jest zakazane. Organizowane są specjalne kampanie dla dzieci młodzierzy by stosować zestawy głośno mówiące i słuchawki przy korzystaniu z komórek.
http://www.dailymotion.com/video/x95584_caen-les-antennes-relais inquietent_news

W Kanadzie poza zakazem używania komórek w szkołach, zabroniono też budowy w pobliżu szkół stacji bazowych telefonii komórkowej.

„Materiał TV Carolyn Jarvis of Global TV (Canada) reports on Wi-Fi in schools and the associated risks”

Carolyn Jarvis of Global TV (Canada) raport dotyczacy ryzyka użycia WIFI w szkołach i protestów rodziców z tym związanych.

W jednej ze szkół w Ontario – Kanada, grupa rodziców zorganizowała debatę na temat szkodliwości WIFI na dzieci w szkołach.  Rodzice i niezależni badacze uważają, iż urzędnicy Kanadyjskiej służby zdrowia opierają się na zbyt ogólnikowym raporcie.
Limit napromieniowania WIFI ustalony przez „Human Exposesure to Radiofrequency Electromagnetic Energy in Freguency Range” wynosi od 3kHz do 300GHz (Safety Code 6) i uchodzi za bezpieczną dawkę – oddziaływania na ludzi. Według niezaleznych badaczy, przepis nie jest adekwatny do aspektów, które powinny być ujęte tj. odległość i czas emisji i częstotliwość emisji. (Safety Code 6) jest mało wiarygodny i ogólnikowy. Nie bada wszystkich zmiennych, nie jest poparty szczegółowymi badaniami. Badania w (Safety Code 6) oparte są na błędnych przekonaniach. U osób wrażliwych na fale elektromagnetyczne, może wystąpić przyspieszone bicie serca, duszności, zawroty głowy i ogólne zmęczenie.

W Bawarii (Niemcy) Rząd Bawarski zaleca szkołom zrezygnować z WLAN, a w zamian tego instalować kablowe sieci komputerowe (LAN).

W Polsce przekaźniki stacji komórkowych ustawia się na budynkach szkół, szpitali, urzędów i innych firm. Pracownicy pracujący w takich budynkach pod przekaźnikami, codziennie narażani są na szkodliwe działanie tych fal. Stawia się je również w zbyt bliskich odległościach od budynków mieszkalnych.

Szpital w Wieluniu – Na budynku przekaźnik telefonii komórkowej

Tylko protesty ludności częściowo powstrzymują tych szalenców od ustawiania przekaźników gdzie popadnie. Normy są przekłamywane określają doraźne promieniowanie przekaźnika, brak oceny potencjalnych szkodliwych długofalowych skutków częstotliwości radiowych wykorzystywanych przez telefonię komórkową. Niejednokrotnie na budynku umieszczone są przekaźniki dwóch operatorów. Promieniowanie wówczas jest podwojone.

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 2 kwietnia 2009 r. w sprawie obaw dotyczących wpływu pól elektromagnetycznych na zdrowie (2008/2211(INI)

Tylko kilka pkt tej rezolucji:
„2. wzywa do szczególnego uwzględnienia skutków biologicznych przy dokonywaniu oceny potencjalnego wpływu promieniowania elektromagnetycznego na zdrowie ludzkie, zwłaszcza że według niektórych badań najbardziej szkodliwe skutki występują przy najniższych poziomach promieniowania; wzywa do aktywnego prowadzenia badań w celu przeciwdziałania potencjalnym problemom zdrowotnym poprzez opracowanie rozwiązań pozwalających wyeliminować lub ograniczyć pulsowanie i modulację amplitudy częstotliwości wykorzystywanych do transmisji;

9. wzywa państwa członkowskie, by wraz z operatorami z branży udostępniły społeczeństwu mapy przedstawiające narażenie na linie wysokiego napięcia, częstotliwości radiowe i mikrofale, zwłaszcza generowane przez maszty telekomunikacyjne, przekaźniki radiowe i anteny telefoniczne; wzywa do umieszczenia tych informacji na stronie internetowej, tak aby opinia publiczna mogła z łatwością się z nimi zapoznać, oraz do ich rozpowszechnienia w mediach.

14. ubolewa, że w wyniku systematycznego odkładania od 2006 r. wciąż nie opublikowano wniosków z międzynarodowego badania epidemiologicznego Interphone, którego celem jest stwierdzenie, czy istnieje związek między korzystaniem z telefonu komórkowego a niektórymi rodzajami raka, zwłaszcza guzami mózgu, nerwu słuchowego i ślinianki przyusznej;

15. podkreśla w tym kontekście apel o ostrożność skierowany przez koordynatorkę badania Interphone Elisabeth Cardis, która na podstawie obecnej wiedzy zaleca dzieciom racjonalne korzystanie z telefonu komórkowego i preferowanie telefonu stacjonarnego;

23. potępia niektóre kampanie marketingowe operatorów telefonicznych, szczególnie agresywne w okresie świątecznym przed końcem roku i podczas innych specjalnych okazji, np. sprzedaż telefonów komórkowych przeznaczonych wyłącznie dla dzieci czy też skierowane do nastolatków oferty abonamentów z „darmowymi minutami”;

28. wzywa państwa członkowskie do pójścia za przykładem Szwecji i uznania osób cierpiących na nadwrażliwość elektromagnetyczną za osoby niepełnosprawne w celu zapewnienia im odpowiedniej ochrony i równych szans;

Na nic rezolucje i dyrektywy, kiedy lobby komórkowe jest silniejsze i są tacy, którzy zaprzeczają niebezpieczeństwu Wi-Fi i dyskredytują stronę przeciwną.

Wpływ stacji bazowych GSM na okres życia ludności
20.4.07, tłumaczenie Krzysztof Puzyna
Univ.-Doz. Dr. Ferdinand Ruzicka
tytuł oryginalny:
Auswirkungen von GSM – Mobilfunkbasisstationen auf die Lebenszeit einer Bevölkerung
W roku 2007 w Engelhartstetten, Austria (704 mieszkańców) mogłem statystycznie wykazać szkodliwy wpływ telefonii komórkowej na średnią śmiertelność.

W Engelhartstetten od 10 lat stoją stacje bazowe telefonii komórkowej. Aktualnie w kwietniu 2007 r. maksymalne skażenie sumaryczne dochodzi do 4379 mikrowatów/m2*

*(przyp. tłumacza: skażenie elektromagnetyczne w normie polskiej dopuszcza 100 000 mikrowatów/m2)

Stacje bazowe telefonii komórkowej w Engelhartstetten 2004; (1) = silos należący do gminy z nadajnikami (2) = spichrz silosu z nadajnikami

Cytofizyczne badanie podstawowe więcej – http://iddd.de/umtsno//slupsk.htm#slupsk1

Omówienie wyników

Porównywana jest średnia śmiertelność mieszkańców po napromieniowaniu wsi Engelhartstetten przez 10 lat z licznych stacji bazowych telefonii komórkowej od końca 2004 do marca 2007r.
Wyniosła ona dla tego okresu czasu 70,7 +- 3,6 lat
(kobiety: mężczyzn = 79 : 21 %)

Średnia śmiertelność mieszkańców w Loimersdorf, wsi bez stacji bazowych telefonii komórkowej wyniosła 80,8 +-1,78 lat (kobiety : mężczyzn = 50 : 50%)

Wynik ten jest zatrważający, szczególnie przez to, że Loimersdorf jest oddalony tylko trzy kilometry i ma taką samą strukturę ludności i takie same (oprócz skażenia elektromagnetycznego ze stacji telefonii komórkowej) zanieczyszczenie środowiska.

Różnicę robi obciążenie napromieniowaniem ze stacji bazowych telefonii komórkowej. Wynik jest statystycznie znamienny (prawdopodobieństwo błędu < 0,009) !

Oprócz faktu, że mieszkańcy przy obciążeniu promieniowaniem ze stacji bazowych telefonii komórkowej zmarli średnio o 10 lat wcześniej niż bez obiążenia promieniowaniem ze stacji, pokazuje ten wymuszony raport oddziaływania na środowisko, że w Engelhartstetten zmarło 4 razy więcej kobiet niż mężczyzn, ale żyły one o 5 lat dłużej niż mężczyźni.

W Loimersdorf w obserwowanym okresie czasu zmarło tak samo dużo kobiet i mężczyzn, a kobiety żyły tam o 8 lat dłużej.

Czy stacje telefoni komórkowej powodują bezpłodność? 

Tekst pochodzi ze strony
http://iddd.de/umtsno//gelzok2.htm#piotr  

Pięć lat temu rybnicka firma Gawinex szukała ludzi do pracy na wysokościach przy montażu anten telefonii komórkowej. Zgłosili się, bo można było nieźle zarobić. Dziś są chorzy i bezpłodni.

Od Bieszczad po Śląsk montowali stacje bazowe telefonii komórkowej. Umieszczali anteny na istniejących już wieżach radiowo-telewizyjnych. Pracowali m.in. na Świętym Krzyżu koło Kielc, górze Wdżar niedaleko Nowego Targu.

W marcu zeszłego roku Marek (imię zmienione) poczuł się źle. Miał bóle i zawroty głowy. Zbigniew też narzekał na zdrowie. Zdarzyło mu się stracić przytomność. Dziś jest na rencie. Z trudem się porusza i mówi. Lekarze stwierdzili u niego padaczkę, zapalenie kręgosłupa i uszkodzenie układu nerwowego. Marek ma kłopoty z koncentracją i zaburzenia depresyjne. Łyka tabletki.

Obaj są przekonani, że zaszkodziło im promieniowanie elektromagnetyczne emitowane przez wieże radiowo-telewizyjne. – Gdy pracowaliśmy, nikt nie wyłączał urządzeń, bo to zbyt kosztowne. Pracowaliśmy po 10, 12 godzin dziennie – twierdzą.

Marek i jego żona przez dwa lata starali się o dziecko. Nie udawało się. Gdy przeczytał gdzieś, że pole elektromagnetyczne może powodować bezpłodność, zbadał nasienie. W jednym mililitrze spermy zamiast 20 mln plemników ma zaledwie od 2,5 do 6,5 mln. Do tego lekarz stwierdził całkowity brak ruchliwości plemników. Zbyszek też miał podobne wyniki.

– Ja na szczęście już ma dwójkę dzieci – mówi.

Żaden z lekarzy, do których się zwrócili, nie chce jednoznacznie potwierdzić, że ich kłopoty wiążą się z pracą, którą wykonywali. O szkodliwości promieniowania elektromagnetycznego nie chciał z „Gazetą” rozmawiać żaden z kilku lekarzy, których o to zapytaliśmy.

Marek i Zbyszek w rybnickiej prokuraturze złożyli zawiadomienie o popełnieniu przez Gawinex przestępstwa. Zarzucają, że firma świadome naraziła ich na utratę zdrowia.

Janusz Stolarski, wiceprezes Gawinexu, jest przekonany, że obaj jego byli pracownicy symulują. – Zarabiali po 4 tys. zł. Kiedy ze względu na recesję obniżyliśmy im pensje, nagle zaczęli chorować – mówi. Twierdzi, że wszyscy pracownicy przechodzili obowiązkowe szkolenia i mieli uprawnienia. – Za każdym razem, gdy prowadzono prace w pobliżu stacji nadawczych, moce urządzeń obniżano do bezpiecznego poziomu – zapewnia Stolarski. – Donieśli na nas gdzie się dało, kilka razy sprawdzał nas PIP i sanepid. Nie stwierdzili uchybień, a prokurator umorzył sprawę.

Stolarski dodaje, że problemy Zbigniewa to efekt nadużywania przez niego alkoholu. – Dwa razy mieliśmy go już za to zwolnić. Uratowała go żona, która błagała byśmy tego nie robili – mówi.

Sprawdziliśmy. Sprawy nie umorzono: – Zarządzę ponowną kontrole w firmie, bo dostarczone dokumenty nie pozwalają ustalić, czy pracownicy byli przeszkoleni. Zamierzam zwrócić się też do Instytutu Medycyny Pracy o ekspertyzy medyczne – mówi Mariusz Lampart, prokurator prowadzący sprawę.

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć do prokuratura dotarły wyniki badań pięciu następnych monterów, którzy skarżą się na podobne dolegliwości. 

Raport z 25 sierpnia 2009 roku „Telefony komórkowe powodują guzy mózgu”.

Cellphones Cause Brain Tumors, Says New Report by International EMF Collaborative 

źródła:
http://iddd.de/umtsno//slupsk.htm#slupsk1
http://scienzamarcia.blogspot.com/2010/11/la-cittadina-di-herouville-saint-clair.html
protestnaszafirowej.republika.pl

 

Posted in Ekologia, Internet, Zdrowie | Otagowane: , , , , , , | Leave a Comment »

Jak mówić prawdę i popaść w kłopoty

Posted by Femina Liberata w dniu Sierpień 7, 2011

ROZDZIAŁ PIERWSZY KSIĄŻKI

„Szalony kowboj”

viva.eko.org.pl/Szalony_Kowboj/Szalony_Kowboj.html

Howarda Lymana, byłego hodowcy bydła z Montany, który został wegetarianinem i bojownikiem o prawa zwierząt
Jak mówić prawdę i popaść w kłopoty

JESTEM FARMEREM, hodowcą bydła czwartej generacji. Wychowałem się na farmie w Montanie, gdzie hodowałem krowy przez dwadzieścia lat. Wiem z doświadczenia jak wygląda hodowla fermowa i produkcja mięsa w USA – mam na ten temat informacje z pierwszej ręki.

Obecnie jestem prezydentem Międzynarodowej Unii Wegetariańskiej.

Z pewnością kiedyś lubiłem jeść steki – tak jak moi znajomi i sąsiedzi. Gdybyście jednak wiedzieli to, co ja wiem, o tym jak one powstają i co powoduje ich jedzenie, prawdopodobnie tak jak ja zostalibyście wegetarianami. I, wierzcie mi lub nie, że jako wegetarianin, który nie konsumuje żadnych produktów zwierzęcych, mogę wam powiedzieć, że teraz jem więcej i jedzenie sprawia mi większą radość niż kiedyś.

Jeśli wciąż konsumujecie mięso, to powinniście wiedzieć, że macie coś wspólnego z większością krów, które zjadacie. One także jedzą mięso.

Kiedy zarzyna się krowę, blisko połowa masy jej ciała nie jest konsumowana przez ludzi: wnętrzności i ich zawartość, głowa, rogi, kopyta, jak również kości i krew. Te rzeczy (a także całe ciała chorych i zainfekowanych krów i innych zwierząt farmowych) są rozdrabniane, mielone i przetwarzane przez gigantyczne maszyny w specjalnych przetwórniach. Przetwórstwo tego rodzaju – to przemysł przynoszący dochód 2,4 miliarda dolarów rocznie, przetwarzający corocznie 40 miliardów funtów (tj. 18 mld kg) ciał martwych zwierząt.
Nie ma w Stanach Zjednoczonych zwierzęcia na tyle wyniszczonego chorobą, przeżartego wrzodami czy rakiem, które nie mogłoby być powitane przez wszechobejmujące ramiona przemysłu przetwórczego.  Innym, obok zwierząt farmowych, ważnym surowcem przetwórczym, są ciała uśpionych zwierząt domowych – sześć do siedmiu milionów psów i kotów, które corocznie zabija się w schroniskach dla bezdomnych zwierząt. Na przykład samo tylko Los Angeles wysyła miesięcznie dwieście ton uśpionych psów i kotów do zakładów przetwórczych. Do tego dochodzą jeszcze uśpione zwierzęta wyłapywane przez specjalizujące się w tym procederze firmy, oraz zwierzęta ginące na drogach. (Ginące pod kołami samochodów zwierzęta nie są zbierane z dróg codziennie i latem ludzie zajmujący się ich zbieraniem zwykle, zanim je dostrzegą, najpierw czują je węchem).

Ta makabryczna mikstura jest mielona, gotowana i odparowywana, po czym lżejszą, tłustą substancję wypływającą na powierzchnię poddaje się procesowi rafinacji i stosuje do produkcji kosmetyków, mydeł, świec, smarów i wosków. Cięższy ekstrakt białkowy zostaje wysuszony i zmielony na brązowy proszek, który składa się w 1/4 z fekaliów. Proszek ten wykorzystywany jest następnie jako dodatek do prawie wszystkich rodzajów karmy dla zwierząt domowych jak również do paszy dla zwierząt farmowych. Hodowcy nazywają go „koncentratem białkowym”. W 1995 roku pięć milionów ton odpadków z rzeźni zostało sprzedanych i przerobionych na paszę dla zwierząt w Stanach Zjednoczonych. Ja sam zwykłem wykorzystywać tony tego rodzaju paszy do karmienia mojego inwentarza żywego. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, że karmię krowy krowami.

W sierpniu 1997 roku, w odpowiedzi na zagrożenie ze strony „choroby szalonych krów” (czyli gąbczastego zwyrodnienia mózgu), amerykańskie Ministerstwo ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration – FDA) zatwierdziło nowe przepisy zakazujące karmienia zwierząt przeżuwających białkami pochodzącymi od zwierząt przeżuwających. Wprowadzenie w życie tego zarządzenia spowodowało, że krowy nie są już karmione kanibalistyczną karmą, jaką przygotowali dla nich ludzie. Nie jedzą już całych kawałków innych krów, owiec lub kóz, jakkolwiek wciąż przeżuwają one sproszkowane ciała martwych koni, psów, kotów, świń, kurczaków czy indyków, jak również krew i fekalia własnego gatunku.

Około 75% z 90-milionowego pogłowia bydła amerykańskiego rutynowo karmione jest paszą „wzbogaconą” przetworzonymi częściami martwych zwierząt. Powszechne jest także używanie zwierzęcych ekskrementów do produkcji paszy, ponieważ przedsiębiorcy zauważyli, że jest to „rozsądny” sposób pozbycia się części z 1,6 miliona ton zwierzęcych odchodów produkowanych corocznie przez farmy hodowlane.

Na przykład w stanie Arkansas jedna, przeciętnej wielkości farma karmi corocznie swoje krowy ponad 50 tonami kurzych odchodów. Pismo U.S. News & World Report cytowało wypowiedź pewnego farmera z Arkansas, który ostatnio kupił 745 ton odchodów i odpadków kurzych zebranych na pobliskiej farmie. Po dodaniu do nich niewielkiej ilości otrąb sojowych i wymieszaniu całości, nakarmił tą mieszanką swoje stado 800 krów, co sprawiło, że stały się one, jak sam powiedział: „tłuste jak kluski”. Następnie wyjaśnił: „Gdybym nie miał tych kurzych odpadków, musiałbym sprzedać połowę mojego stada. Inne rodzaje pożywienia są zbyt drogie”. Przykład ten zapewne pomoże zrozumieć osobom jedzącym mięso czym żywi się ich pożywienie.

Nie wiemy wszystkiego, co chcielibyśmy wiedzieć o skali, w jakiej konsumpcja chorych czy zakażonych zwierząt powoduje choroby u ludzi, lecz z pewnością wiemy, że niektóre z nich – na przykład wścieklizna – są przenoszone ze zwierząt gospodarskich na ludzi. Wiemy, że zatrucia pokarmowe przenoszone są powszechnie przez takie mikroorganizmy jak bakterie E. coli (ich obecność w pożywieniu jest skutkiem zanieczyszczenia żywności zwierzęcymi odchodami), które powodują śmierć 9 000 Amerykanów rocznie. Wiemy też, że około 80% wszystkich zatruć pokarmowych powoduje zakażone mięso. Obecnie możemy już być pewni także i tego, że „choroba szalonych krów”, która nawiedziła stada brytyjskich krów, może atakować też inne gatunki i być przyczyną powstania nowej odmiany choroby Creutzfeldta-Jakoba, zawsze fatalnej w skutkach i niszczącej ludzki mózg.

Zabawne rzeczy mogą zdarzyć się kiedy zaczniesz w USA mówić ludziom prawdę. Możesz wtedy trafić do sądu. W kwietniu 1996 roku uczestniczyłem w programie TV pt. The Oprah Winfrey Show. Pamiętam, jak siedząc wówczas w studiu patrzyłem na mocno zdziwione miny ludzi, którzy po raz pierwszy dowiedzieli się, że krowy karmi się dietą kanibalistyczną. Właśnie teraz – wyjaśniłem – robimy dokładnie to samo, co robili brytyjscy hodowcy, którzy od dziesięciu lat zmagają się z „chorobą szalonych krów” (bardziej dyskutując o tej chorobie, niż rzeczywiście dokonując istotnych zmian). Kilkaset krów hodowanych w Stanach Zjednoczonych jednej nocy wygląda na zdrowe, a następnego ranka znajduje się je martwe. Większość z tych krów przerabia się na paszę, którą następnie karmi się inne krowy. Jeśli tylko jedna z nich jest chora na „chorobę szalonych krów” – może potencjalnie zarazić tysiące innych osobników. Także prowadząca program Oprah Winfrey była zaskoczona moimi słowami i powiedziała: „Krowy są zwierzętami trawożernymi. Nie powinny one zjadać szczątków innych krów… to po prostu powstrzymuje mnie od zjedzenia następnego hamburgera”.

W studiu oprócz mnie był reprezentant Krajowego Związku Hodowców Bydła, dr Gary Weber, którego zadaniem było zapewnienie oglądającej program publiczności o tym, że mięso jest absolutnie bezpiecznym pożywieniem. Żal mi było tego jegomościa – miał on nadzwyczaj trudną rolę do odegrania. Nie był w stanie zaprzeczyć moim zapewnieniom, że krowy karmi się krowami, lecz lekceważąc ten fakt nie czuł się zbyt pewnie siedząc przed wpatrującą się w niego publicznością. Podczas przerwy w nagrywaniu wyraził swoje prywatne zdanie zgadzając się ze mną, że nie powinniśmy dodawać zmielonych kawałków krów do zwierzęcej paszy.

W czerwcu 1996 roku grupa hodowców bydła z Teksasu wytoczyła proces mnie i prowadzącej ten program Oprah Wilfrey, a także jej wytwórni filmowej „Harpo Productions”, oskarżając nas o dyskredytowanie produktów żywnościowych. Hodowcy z Teksasu oraz tamtejszy pełnomocnik rządu ds. rolnictwa widocznie wierzą, że Pierwsza Poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych gwarantująca wolność wypowiedzi, nie może być interpretowana tak szeroko, by dawała ludziom możliwość wypowiadania krytycznych opinii pod adresem wołowiny. Wskazując na możliwe załamanie handlu bydłem, wnoszący pozew oskarżyli mnie o wygłaszanie „oszczerczych twierdzeń” o bydle i wołowinie, które spowodowały, że musieli oni cierpieć „wstyd, upokorzenie, zażenowanie, psychiczny ból i udrękę”.

Według prawa obowiązującego w Teksasie, regulującego kwestie dyskredytowania żywności, ciężar udowodnienia racji spoczywa w dużym stopniu na barkach obrońców. W styczniu 1998 roku, w mieście Amarillo w Teksasie został zwołany sąd przysięgłych, mający między innymi określić, na ile moje stwierdzenia odbiegały od „uzasadnionego i rzetelnego naukowego zbierania faktów, informacji i danych” – jest to standardowy proces dowodzenia, który kompletnie ignoruje fakt, że w środowisku naukowców zawsze istniały nieporozumienia w większości ważnych kwestii i z pewnością kontrowersje takie istnieją obecnie w przypadku „choroby szalonych krów”.

Pamiętam jak ostatnio czytałem o pewnej kontrowersji, jaka pojawiła się w XIX wieku na Węgrzech, kiedy to dr Ignaz Semmelweis zasugerował, aby studenci medycyny obowiązkowo myli ręce przed odbieraniem porodów – zwłaszcza, że wielu z nich przychodziło do sal porodowych prosto z sal operacyjnych. Dr Semmelweis został wtedy bezpardonowo zaatakowany za swoje radykalne poglądy, lecz przynajmniej nie musiał stawiać czoła żadnym przepisom prawnym zakazującym dyskredytowania zarazków.

Trzynaście stanów amerykańskich posiada przepisy prawne zakazujące dyskredytowania żywności. W Kolorado osoby publicznie dyskredytujące dane produkty żywnościowe mogą nawet trafić za to do więzienia. Te przepisy prawne dotyczą najczęstszych ataków na gwarantowaną przez Pierwszą Poprawkę konstytucyjną wolność słowa i skutecznie zwracają uwagę wszystkim adwokatom konsumentów, że cokolwiek chcieliby powiedzieć głośno o jakimkolwiek aspekcie związanym z „bezpieczną” żywnością, może to przynieść im proces sądowy kończący się dla nich bankructwem.

Oprah Winfrey i ja zostaliśmy zaszczyceni faktem, że nam jako pierwszym wytoczono proces z tytułu łamania obowiązujących w Teksasie przepisów dotyczących dyskredytowania żywności. Po przeszło roku od oskarżenia nas, rozpoczął się drugi proces oparty na tym prawie – wytoczony przez hodowców strusi emu przeciwko firmie samochodowej Honda, która w swojej reklamie emitowanej w TV komercyjnej, ośmieszała strusie emu. Ceny tych ptaków obniżały się latami; podejrzewam, że hodowcy strusi odczuwali cichą satysfakcję ze znalezienia kozła ofiar nego w postaci zasobnej finansowo Hondy, którą można było obwinić o spadek cen strusi. Wydaje się, że ostrożności w wypowiadaniu się na temat bydła i strusi emu nigdy nie za wiele – przynajmniej w Teksasie.

W ciągu kilku miesięcy od mojego występu w programie Oprah Winfrey, który spowodował burzę dyskusji i sporów w Stanach Zjednoczonych, FDA wydało nowe rozporządzenia mające wyeliminować proceder karmienia zwierząt przeżuwających dietą kanibalistyczną. Wdrożenie w życie tych rozporządzeń zostało opóźnione aż do zakończenia wyborów prezydenckich w 1996 roku, najprawdopodobniej po to, by nie drażnić hodowców. W końcu w sierpniu 1997 roku zakazano karmienia zwierząt przeżuwających zwierzętami przeżuwającymi – konieczny, lecz niewystarczający środek zapobiegający rozpowszechnianiu się „choroby szalonych krów” w USA został wreszcie wprowadzony.

Większość liczących się w tym kraju mediów rozpoczęło wielką kampanię reklamową opłacaną przez przemysł mięsny i mleczarski. Po moim wystąpieniu w The Oprah Winfrey Show, dowiedziałem się, że Komitet Promocji Wołowiny wydał ponad 600 tysięcy dolarów na reklamę swoich produktów. Bardzo rzadko można spotkać tak znaną jak pani Oprah osobistość ze świata mediów, która chciałaby z odwagą i uczciwością stawić czoło „grubym rybom” , przedstawicielom wielkiego biznesu. Nigdy nie zapomnę, jak w dniu, w którym kręciliśmy program, Oprah powiedziała mi na osobności, że oglądała kilka razy film „Babe – świnka z klasą”, wskutek czego przestała jeść wieprzowinę. Po naszym programie przestała także jeść wołowinę.

Jeśli zostanie wam kiedykolwiek wytoczony proces o dyskredytowanie wołowiny, niech zdrowy rozsądek podpowie wam, byście wybrali jakiekolwiek miejsce rozpraw, byle nie było to Amarillo w Teksasie. Amarillo dosłownie jest całe wypełnione krowami; przemysł mięsny ma tutaj roczny budżet rzędu 3 miliardów dolarów. 25% amerykańskiego bydła jest tuczone w Amarillo, zanim trafi na rynek. Największym prywatnym pracodawcą w tym mieście jest rzeźnia. Freski przedstawiające bydło ozdabiają gmach tutejszego sądu. Amarillo jest także rodzinnym miastem Paula Englera – właściciela farmy będącego jednym z powodów w procesie przeciwko mnie i Oprah Winfrey.

Memorandum wydane przez prezydenta Izby Handlowej w Amarillo, na prawie dwa tygodnie przed rozpoczęciem procesu, przypominało wszystkim zainteresowanym tą sprawą, że Izba Handlowa „w pełni popiera hodowlę bydła i produkcję wołowiny” i że nie powinno się „rozwijać czerwonego dywanu przed Oprah Winfrey”. Z powyższych przyczyn, nasz adwokat złożył w sądzie wniosek, w którym prosił o zmianę miejsca prowadzenia procesu – z Amarillo na bardziej neutralne terytorium, takie jak Dallas. Wniosek ten został odrzucony. Mój adwokat uznał to za niepowodzenie i przejaw wrogości sądu wobec naszej strony, lecz mnie niezbyt to zmartwiło. Cieszyła mnie myśl o zwycięstwie nad moimi oponentami w ich własnym domu. Jeśli ja i Oprah Winfrey zdołalibyśmy wygrać proces w Amarillo, nasze zwycięstwo byłoby jeszcze słodsze.

Oprah zdołałaby z łatwością zapłacić miliony dolarów, których domagał się oskarżyciel, lecz będąc osobą ambitną, postanowiła walczyć o swą reputację i o prawo do wolności słowa. Na czas trwania procesu przeniosła swoją wytwórnię filmową z Chicago do Amarillo. Reporterzy zbiegali się do niej jak pszczoły do miodu. Jednakże ani ona, ani ja nie mogliśmy podejść do mikrofonów, gdyż sędzina Mary Lou Robinson nałożyła na obie strony zakaz udzielania wywiadów na czas trwania procesu. Dzień po dniu w telewizyjnych wiadomościach można było zobaczyć Oprah wchodzącą lub wychodzącą z gmachu sądu, najwyraźniej ignorującą przybliżane do niej kamery. Z jakichś powodów, prasa wykazywała mniejsze zainteresowanie moją osobą.

Przez dwa dni składałem zeznania jako świadek. Przepisy zakazujące dyskredytowania żywności, o łamanie których zostaliśmy oskarżeni, czynią człowieka odpowiedzialnym jeśli rozgłasza on informacje, które „stwierdzają lub sugerują”, że jakieś „psujące się produkty żywnościowe mogą stanowić niebezpieczeństwo w przypadku skonsumowania ich przez ludzi” i jeśli ta informacja zostanie uznana przez sąd za fałszywą, zgodnie z „racjonalnymi i rzetelnymi informacjami naukowymi, faktami i danymi”, adwokat powoda musiał najpierw określić, czy ja rozpowszechniałem takie „fakty”?”. Następnie powinien udowodnić, że te fakty były „fałszywe” oraz to, że ja wiedziałem o tym, iż były fałszywe. Ale ja po prostu zaprzeczyłem, że moje ostrzeżenia przed rozpowszechnianiem się „choroby szalonych krów” w Stanach były „faktami”. Powtórzyłem kilka razy, że wyrażałem w tej kwestii tylko moją opinię. Osobiście jestem przekonany, że moje ostrzeżenie, iż praktykowanie krowiego kanibalizmu mogłoby mieć tragiczne skutki, nadaje się do rozpatrywania raczej w kategoriach „opinii” niż „faktu”. Jak w ogóle można mówić o faktach mających nastąpić w przyszłości? Koncepcja, że odpowiedzialność warta miliony dolarów może zależeć od takich rozróżnień, zagraża rzeczowej dyskusji. Doświadczenia jakie zdobyłem podczas składania zeznań w sądzie, były dla mnie czymś bardzo osobliwym – nawet nie podejrzewałbym, że może się to zdarzyć w USA. Musiałem odpowiadać na pytania takie jak: „Czy ktoś kiedykolwiek powiedział ci, że jesteś nieodpowiedzialny?” Odpowiadałem w sądzie pod przysięgą. Nie mogłem kłamać. „Moja żona” – odpowiedziałem.

Kiedy Oprah zaczęła składać zeznania, nazwała ten proces „najbardziej bolesną rzeczą, jakiej musiała doświadczyć”. Następnie dodała: „Czuję w głębi swego serca, że nigdy nie wyrządziłam krzywdy żadnej ludzkiej istocie”. Wierzę w to, co powiedziała. W czasie trwania procesu, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz sali sądowej, nigdy nie słyszałem, aby źle wypowiadała się o kimkolwiek – nawet o hodowcach bydła, którzy ją zaatakowali, kwestionując jej uczciwość i podważając jej reputację. „Ja po prostu nie rozumiem, dlaczego tutaj jestem” – mówiła często. Jak podkreślała w zeznaniach, do uczestnictwa w swym programie zaprosiła dwóch gości, aby zaprezentowali swój punkt widzenia w kwestii przemysłu mięsnego. Co więcej – pozwoliła jednemu z nich, dr Weberowi, by kontynuował swą wypowiedź w programie bez mojego w nim udziału, czy też bez udziału jakiejkolwiek osoby mogącej zaprzeczyć jego poglądom. Na zdrowy rozum rzeczywiście trudno byłoby oskarżyć Oprah o stronniczość i knucie jakiegoś „anty-wołowego” spisku, a mimo to była ona w Amarillo oskarżona właśnie o coś takiego.

Pan Engler, nasz oskarżyciel, zaczął swoje wystąpienie od złożenia zeznania, w którym stwierdził, że nigdy nie wszcząłby tego procesu, gdybym ja zakwalifikował moje stwierdzenia jako „opinie”. Powiedział on, że dr Weber nie był do tego samego zobowiązany, ponieważ jego wiarygodność jest większa od mojej – z racji posiadania przez niego tytułu naukowego oraz tego, że nie jest on wegetarianinem. Mój obrońca podkreślił, że między panem Englerem i mną występują pewne podobieństwa: obaj jesteśmy absolwentami wyższej uczelni rolniczej i obaj byliśmy kiedyś hodowcami bydła, którzy sprzedali swoje krowy by spłacić długi. Dlatego mój obrońca zadał pytanie: „Gdyby pan pojawił się w telewizyjnym talk-show, czy wówczas musiałby pan powiedzieć, że wyraża tylko jakieś opinie?”.

„Nie” – odpowiedział Engler.

„”Czy zatem jakaś istotna różnica między panem a panem Lymanem powoduje, że nie zgadza się pan z nim?” – zapytał mój obrońca.

„Nie, proszę pana. Trudno powiedzieć” – odrzekł Engler, a po krótkiej pauzie wyjaśnił: „Pan Lyman jest kłamcą”.

Jednak sąd nie kupił jego logiki. 26 grudnia 1998 roku długi czas ciężkiej próby dobiegł końca: sąd po 6-godzinnej naradzie uznał nas za niewinnych i oczyścił z wszelkich zarzutów. To był piękny dzień w moim życiu, pełen radości, która powstaje z ulgi oczyszczenia się z zarzutów. Jednak są jeszcze większe powody do radości – nie życzyłbym przegrania tego procesu mojemu największemu wrogowi. Zważywszy fakt, że w trzynastu stanach trwają obecnie procesy o dyskredytowanie żywności, a w czternastu innych – jak mi wiadomo – takie procesy mają zostać wszczęte, to wygrany przez nas proces w Amarillo, który odbił się głośnym echem w całym kraju, stał się przysłowiowym kijem włożonym w mrowisko. Ufam też i wierzę, że obecnie obowiązujące przepisy prawne zakazujące dyskredytowania żywności będą wkrótce uznane za sprzeczne z konstytucją.
Mogę powiedzieć wam, jako były, rzekomy obrazoburca żywności, że za absurdem prawa zakazującego dyskredytowania żywności stoi paskudna rzeczywistość. Amerykańscy obywatele zostali wychowani w przeświadczeniu, że ktoś za nich bacznie dogląda kwestii bezpieczeństwa żywności. Niemiła rzeczywistość wygląda jednak tak, że upoważnionymi do ochrony jakości produktów żywnościowych są biurokraci z amerykańskiego Ministerstwa Rolnictwa (U.S. Department of Agriculture – USDA) oraz FDA, którzy nie zachowują się jak rzecznicy interesu publicznego, lecz są jak płatni najemnicy, wydłużone macki przemysłu mięsnego i mleczarskiego.

Moje życie jako farmera hodującego bydło na swoim rancho potoczyło się dziwnymi torami: byłem człowiekiem, który kiedyś tuczył w klatkach cielęta, a potem musiał frustrować się waszyngtońską polityką i który pasjonował się zdobyczami nowoczesnego rolnictwa, by potem zostać oskarżonym przez jego przedstawicieli. Wcale nie udaję, że znam znaczenie każdego wyboju na drodze, którą podróżuję.

Czasami czuję, że pierwszą połowę tej drogi przeżyłem w zupełnej nieświadomości. Mogę jednak powiedzieć z całą pewnością: wszystkie drogowskazy na mojej drodze dotyczyły aspektu zdrowia. Za każdym razem, gdy instynktownie dokonywałem wyboru związanego z polepszeniem stanu mojego zdrowia fizycznego, było to tak, jakby nowe promienie światła zaczynały oświetlać mi coś dotąd nieznanego, co okazywało się wspaniałe i zdumiewająco proste.
Książkę tę pisałem przede wszystkim z chęci podzielenia się wiedzą o tym, jak najlepszy wybór w kwestii naszego osobistego zdrowia może okazać się najlepszym wyborem dla całego świata, który zamieszkujemy.

Dla zbyt wielu Amerykanów pierwszą, świadomie podejmowaną decyzją dotyczącą własnego zdrowia jest desperacki wybór pomiędzy operacją wstawienia by-passu a angioplastyką lub pomiędzy chemioterapią a radioterapią. W rzeczywistości jednak, świadomie lub nieświadomie, każdego dnia podejmujemy decyzje, które mogą prowadzić nas albo w kierunku ponurych i zatrważających wyborów, albo w kierunku tych bardziej dla nas korzystnych i szczęśliwych. Robimy to oczywiście za każdym razem, kiedy decydujemy, jaki rodzaj „paliwa” wlewamy do swych ciał.

Abyśmy mogli dokonywać wyborów, będąc lepiej poinformowanymi, musimy zacząć od przedstawienia faktów.

Sesja on-line z Howardem Lymanem

Recenzje książki:

„Mogę uczciwie powiedzieć, że na tej planecie nie ma człowieka, którego darzyłbym większym szacunkiem niż Howarda Lymana. Nie ma słów, którymi mógłbym opisać tego człowieka, jego pracę i książkę. Szalony Kowboj jest jego historią i jest to z pewnością jedna z najważniejszych książek tego stulecia. Kupcie dziesięć egzemplarzy tej książki i dajcie ją ludziom, których kochacie. To j est prawdziwa rzecz!” JOHN ROBBINS, autor Diet for a New America i Reclaming Our Health, założyciel EarthSave

„Howard Lyman – bezkompromisowy, uczciwy, prawy i energiczny Amerykanin z Montany ma do przekazania ważną historię. Przeczytajcie w Szalonym Kowboju, dlaczego ten syn amerykańskich farmerów nie zamierza być dalej okłamywany przez przemysł mięsny… i dlaczego wy także nie powinniście być oszukiwani”. JIM HIGHTOWER, autor There’s Nothing in the Middle of Road but Yellow Stripes and Dead Armadilos

Kiedy były hodowca bydła Howard Lyman pojawił się w telewizyjnym talk-show w 1996 r., by podzielić się swymi spostrzeżeniami odnośnie niebezpieczeństwa pojawienia się „choroby szalonych krów” w Ameryce. Jego uwagi pod adresem przemysłu mięsnego nakłoniły grupę hodowców bydła z Teksasu do pozwania go do sądu z paragrafu „deprawacja żywności” To jednak nie wystarczyło, by Howard Lyman zamilkł i po przebyciu burzliwej drogi od uwielbiającego mięso kowboja do aktywisty ekologicznego opisuje całą prawdę o katastroficznych skutkach stosowania diety opartej na produktach zwierzęcych.

Lyman świetnie orientuje się w problemach, z jakimi na co dzień borykają się hodowcy inwentarza żywego: wysokie dawki pestycydów, hormonów wzrostu, zmielone szczątki innych zwierząt… On także regularnie faszerował swe bydło i ziemię chemikaliami. Dopiero wówczas, gdy cudem uniknął paraliżu, Lyman zaczął kwestionować dotychczasowe zwyczaje oraz skutki, które wywierały one na ludzi i ziemię. Odpowiedzi na pytania, jakie sobie zadawał, doprowadziły go do zaadoptowania diety wegetariańskiej, w rezultacie której stracił 65 kg i obniżył poziom cholesterolu o ponad 150 punktów. Obecnie jest on czołowym rzecznikiem wegetarianizmu w Ameryce.

Z biegiem czasu, Lyman zebrał jeszcze więcej alarmujących informacji o niebezpieczeństwie wynikającym z jedzenia mięsa. W tej książce krytykuje propagandę przemysłu mięsnego i mleczarskiego (oraz rządowych agencji, które często ich bronią) oskarżając dietę opartą na produktach zwierzęcych jako podstawową przyczynę raka, choroby serca i otyłości.

Szalony Kowboj jest książką napisaną pod wpływem własnych doświadczeń autora, który przez wiele lat prowadził własną farmę w stanie Montana w USA. Dzięki zdobytej wiedzy H. Lyman opisuje klęskę ekologiczną w USA spowodowaną nadmierną hodowlą bydła i stosowaniem intensywnych metod rolnictwa chemicznego, burząc tym samym drogi niektórym Polakom mit „wspaniałej Ameryki”.

Autor z całą odwagą demaskuje oszukańczą propagandę rządu i wielkich firm w sprawie stosowania szkodliwych dla ludzi i zwierząt hormonów wzrostu oraz produkcji żywności genetycznie zmodyfikowanej. Ponadto książka zawiera praktyczne wskazówki, jaki sposób odżywiania jest najwłaściwszy dla człowieka i dlaczego należy unikać niektórych „modnych”diet.

Szczególnie interesująca dla polskiego czytelnika może się okazać historia „choroby szalonych krów” w Wielkiej Brytanii, jak również przyczyny, natura, objawy i liczne odmiany tej choroby szczegółowo opisane przez Lymana. Autor odpowiada też na pytanie, czy tylko krowy zapadają na „chorobę szalonych krów” i czy ma ona związek z chorobą Creutzfeldta-Jacoba, na którą umiera ostatnio coraz więcej ludzi w wielu krajach Europy (także w Polsce). Czy można wierzyć wszystkim informacjom na ten temat, oficjalnie podawanym przez media? Odpowiedź na to również znajduje się w książce Lymana, do której życie wciąż dopisuje własny ciąg – i to w kierunku przewidzianym przez autora…

Szalonego Kowboja powinni przeczytać wszyscy, którym nie jest obojętne własne zdrowie i przyszłość naszej planety.

Danuta Modrzewska

„Nowa książka Howarda Lymana, Szalony Kowboj, odnotowuje chronologiczne zdarzenia z życia autora, począwszy od jego kowbojskich czasów w Montanie do chwili, gdy został przewodniczącym International Vegetarian Union. Szalony Kowboj ostrzega Amerykanów przed wybuchem epidemii choroby szalonych krów, przy okazji demaskując propagandę przemysłu mięsnego i mleczarskiego”. Philadelphia City Paper

„Produkowanie i konsumowanie mięsa przez ludzkie istoty jest działaniem szalonym. Heretyckie stwierdzenie? Niewątpliwie, jeśli ma miejsce w kraju, którego kulinarne ‘psyche’ ukształtowane zostało głównie przez wołowe steki, hamburgery, potrawy z grilla i pieczone martwe ptaki.

Intencją nowej, prowokatorskiej książki Howarda Lymana jest kwestionowanie ortodoksyjnego fetyszu, jakim stało się mięso.

Autor Szalonego Kowboja w świetnym stylu podważa podstawy mięsnego monolitu: erozja gleby wskutek wypasu bydła, epidemia choroby szalonych krów, wycinanie deszczowych lasów tropikalnych i zakładanie w ich miejsce ferm hodowlanych, stosowanie pestycydów, hormonów i zmielonych szczątków zwierząt w hodowli inwentarza żywego. Obok implikacji ekologicznych czy etycznych, Lyman odnotowuje własną fizyczną transformację: będąc na diecie pozbawionej produktów zwierzęcych stracił on 70 kg wagi i obniżył swój poziom cholesterolu o ponad 150 punktów. Spójrzcie na fakty przytoczone w Szalonym Kowboju, a zapewne już nigdy nie będziecie postrzegać rzeczywistości w ten sam sposób”. – The Seattle Times

„To właśnie Howard Lyman był tym człowiekiem, który w kwietniu 1996 r. pojawił się w telewizyjnym talk-show mówiąc zszokowanej publiczności, że w Stanach Zjednoczonych powszechną praktyką jest karmienie krów zmielonymi szczątkami innych krów. Autorytet – to coś, co Howard Lyman ma we krwi. W swej najnowszej książce prezentuje najbardziej miażdżące komentarze w formie zabawnej mieszanki sarkazmu, faktów i dobrego humoru.

Zarówno rząd, jak i największe media w tym kraju – które są w kieszeni dotowanego przemysłu mięsnego i mleczarskiego i które wykorzystują nasze podatki na wycinanie lasów, erozję gleby, skażenie powietrza, wody i ziemi, jednocześnie zatykając nasze tętnice i podwyższając nam ciśnienie – chcą, by ludzie uważali Howarda Lymana za dziwaka. Przypuszczalnie, największe gazety, stacje radiowe i telewizyjne przywitają tę pouczającą, gruntownie przenikliwą i świetnie napisaną książkę tym samym głuchym milczeniem, jakim witają cokolwiek, co zagraża ich status quo. Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie. Jednak na wszelki wypadek polecamy, abyście już teraz kupili Szalonego Kowboja i podarowali go swym znajomym, którzy myślą, że wegetarianie to tylko mięczaki i nieszkodliwi maniacy. – Ta książka będzie dla nich miłą niespodzianką”. Satya Magazine

„Howard Lyman to wojownik walczący w słusznej sprawie z podniesioną do góry głową, mający przed oczami jasny cel. Tym celem jest czyste powietrze, czysta woda i czysta żywność. Dla na­szych dzieci i dla dzieci naszych dzieci. Ponieważ w naszym społeczeństwie wciąż zbyt mało dyskutuje się o problemach środowiska naturalnego, dlatego też potrzebujemy takich książek jak Szalony Kowboj. Potrzebujemy takich ludzi jak Howard Lyman, którzy inspirowaliby nas do działania. Możemy przekonywać ludzi do naszych idei dając im Szalonego Kowboja. Jest to podarunek serca, który będzie procentował”. Country Connections

„Szalony Kowboj ukazuje przeobrażenie jakie zaszło w sercu kochającego mięso hodowcy bydła, który stał się zapalczywym propagatorem wegetarianizmu i aktywistą walczącym o prawo do bezpiecznej żywności. „Mięso zabija” – pisze Howard Lyman i dodaje: „jest to przyczyna nr 1 chorób i przedwczesnych zgonów w Ameryce”. Przytaczając wyniki studiów naukowych, oskarża on diety oparte na produktach zwierzęcych o poważne zwiększanie ryzyka zachorowania na chorobę serca, raka, cukrzycę. Oskarża on również pewne grupy polityków faworyzujących intensywne rolnictwo chemiczne. Szalony Kowboj przypomina nam, że wielkie hodowle bydła dewastują ziemię, że każdy zjadany przez nas posiłek ma wpływ na stan kurczących się bogactw naturalnych ziemi w naszym przeludnionym świecie”. Sierra Magazine

źródło: astromaria.wordpress.com  za viva.eko.org.pl/Szalony_Kowboj/Szalony_Kowboj.html

Posted in Edukacja, Zdrowie, Żywność | Otagowane: , , , , , , , , , | Leave a Comment »