PUBLIKUJ Z LIBER BLOGIEM

Tutaj opublikujesz swój artykuł, prześlij posta!

Odkurzone w sieci

Posted by Femina Liberata w dniu Luty 16, 2011

Z cyklu „odkurzone w sieci”

Rzeczpospolita towarzyska

To te nieformalne de facto towarzystwa, pozostające poza demokratyczną kontrolą, decydowały, kto zrobi karierę w biznesie i – do niedawna – w polityce.

O takim „towarzystwie” mówili Rywin z Michnikiem, gdy padła słynna propozycja łapówkarska – 17,5 mln dol., którą poprzez Rywina składała Agorze „grupa trzymająca władzę”. Wymieniali ludzi z „towarzystwa” skupionego wokół „Smolnej” (Lech Nikolski, Aleksandra Jakubowska), ale i „Ordynackiej” (Robert Kwiatkowski). Oba „towarzystwa” w walce o telewizję i Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne zwarły wówczas szyki z towarzystwem Agora-Gottwald. Bo oprócz grupy Agora, istnieje „towarzystwo” Agory, dawnych licealistów „Gottwalda”.

Koledzy z Gottwalda

Korzenie tego „towarzystwa” nie wywodzą się z okresu Solidarności, więzy między jego nieformalnymi członkami zawiązano jeszcze w czasach szkoły średniej, w większości w latach 60. i 70., w liceum im. Klementa Gottwalda (czeskiego komunisty) przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie (dziś nosi ono imię Staszica). Utworzono je w 1951 r. Było to jedyne wówczas liceum w Warszawie, gdzie nie było religii. Chodziły do niego przeważnie dzieci stalinowskich aparatczyków, prokuratorów wojskowych, oficerów politycznych, zamieszkujących pobliskie wojskowe bloki w rejonie ulic Nowowiejska, Piękna, Filtrowa. Najważniejsza była niespotykana w zwykłych polskich szkołach specyficzna jednolitość społeczno-materialno-światopoglądowa środowiska uczniowskiego: większość dzieci była z domów komunistycznych, często związanych rodzinnie lub środowiskowo z komunistycznym establishmentem. Dzieci te nie chodziły do kościoła, a ich status społeczno-materialny był stosunkowo wysoki.

W Gottwaldzie powstał Klub Poszukiwania Sprzeczności. Należeli do niego m.in. Adam Michnik, Helena Łuczywo, Jan Lityński, Jan Tomasz Gross (autor znanej książki „Sąsiedzi”), Seweryn Blumsztajn, Józef Zieleniec (późniejszy minister spraw zagranicznych Czech w latach 90. w rządzie Vaclava Klausa) czy Józef Blass, późniejszy prezes funduszu emerytalnego w USA. Klub Poszukiwaczy Sprzeczności – nieformalny klub dyskusyjny członków ZMS, został założony w 1962 r. przez Adama Michnika. Część bywalców znała się jeszcze z okresu, kiedy należeli do kręgu drużyn walterowskich (tzw. czerwone harcerstwo), któremu patronował Jacek Kuroń. „Walterowcy” to potoczna nazwa powstałej w 1955 r. organizacji młodzieżowej, nazwanej od nazwiska Karola Świerczewskiego Hufcem Walterowskim. Miała ona na celu stworzenie w Polsce drużyn na wzór radziecki. Młodzież wychowywana w tych hufcach została odcięta od tradycji przedwojennego skautingu. Drużyny walterowskie były używane m.in. podczas akcji tzw. rozkułaczania zamożniejszych chłopów.

Do Gottwalda chodziły tak znane osoby jak prof. Michał Kleiber (były minister nauki i informatyzacji), Wanda Rapaczyński (wówczas Gruber), prezes Agory, Jerzy Woźnicki (były rektor Politechniki Warszawskiej), Józef Wajncier (dziś Wancer) – obecny prezes zarządu BPH PBK, który, podobnie jak wielu gottwaldowców, wyjechał z Polski w 1968 r., Marek Borowski, Karol Modzelewski, Allan Starski – scenograf, zdobywca Oscara. Niektórzy z wychowanków liceum działali potem w środowisku KOR i Solidarności. Dziś część z nich skupia się wokół Agory.

Niedawno gazeta „Puls Biznesu” opisała podejrzane transakcje absolwenta Gottwalda, Józefa Blassa. Blass był konsultantem, któremu amerykański GTech za zdobyty w 2001 r. wart blisko 300 mln dol. kontrakt z Totalizatorem Sportowym zapłacił 20 mln dol. „Puls Biznesu” ujawnił, że „w stanie Teksas prowadzone jest śledztwo w sprawie dziwnych umów konsultingowych, podpisywanych na świecie przez GTech, lidera na rynku systemów informatycznych dla branży hazardowej. Największą umowę podpisano z Józefem Blassem, bliskim znajomym Wiktora Markowicza, założycielem i byłym prezesem GTechu (obaj są matematykami, wyjechali z Polski w latach 60.). Umowa dotyczy doradztwa przy zdobyciu przez GTech dziesięcioletniego kontraktu na obsługę online sieci lottomatów państwowego Totalizatora Sportowego”.

Amerykanie sprawdzają, za co GTech zapłacił Blassowi 20 mln dol. Kluczową informacją może okazać się dotarcie do dwóch ludzi, których Blass zatrudnił w naszym kraju do, jak to określił, „monitorowania polskiego rządu”.

Blass zna się dobrze z polskimi politykami zarówno z lewicy, jak i prawicy, w tym m.in. z Aleksandrem Kwaśniewskim (w 1999 r. Kwaśniewski wręczył mu Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski). W lutym 2006 r. Blass spotkał się z Lechem Kaczyńskim jako polski emigrant znany z udzielania pomocy opozycji demokratycznej przed 1989 r. Według „PB” prezydent Kaczyński poznał Blassa w 1999 r. w USA podczas zorganizowanej przez Blassa konferencji naukowej poświęconej 10. rocznicy „okrągłego stołu”. Byli na niej m.in. Aleksander Kwaśniewski i Adam Michnik.

W spotkaniu Lecha Kaczyńskiego z Blassem w lutym 2006 r. brał też udział m.in. prof. Michał Kleiber, były minister nauki i informatyzacji w rządzie SLD, dziś jeden z doradców społecznych prezydenta Kaczyńskiego. Kleiber to kolega z klasy Blassa w XIV Liceum im. Klementa Gottwalda. Jak ustalił „PB”, Kleiber i Blass działają w spółce Bunge Mathematical Institute (BMI), polskiej placówce naukowej założonej w marcu 2006 r. przez Bunge, największego na świecie producenta tłuszczów roślinnych – choć Kleiber zaprzecza, że łączą ich jakieś interesy. W Polsce Bunge jest większościowym akcjonariuszem Kruszwicy, ma też 50 proc. udziałów w Ewico (dawnej Kamie Foods). Wkrótce dzięki fuzji z kontrolowanymi przez Jerzego Staraka (też absolwenta Gottwalda) Olvitem i Olvitem-Pro koncern utworzy największą w Polsce firmę produkującą tłuszcze roślinne z przychodami ponad 1,5 mld zł.

Prezesem spółki jest Michał Kleiber, a szefem rady nadzorczej Józef Blass. Jak pisze „PB” na stronie internetowej, brat Józefa Blassa, Piotr (wyjechał z Polski w 1968 r., dziś wykłada w USA matematykę), były niezależny kandydat na gubernatora Florydy, wymienia Michała Kleibera w gronie kilkunastu najbliższych „przyjaciół i współpracowników” rodziny Blassów, obok m.in. Jana Lityńskiego i Marka Borowskiego.

Ordynacka – reaktywacja

Najgłośniej w ostatnich latach było o Stowarzyszeniu Ruchu Studenckiego Ordynacka. Zostało ono zarejestrowane w 2001 r. Liczy 5 tys. członków, w większości byłych działaczy Zrzeszenia Studentów Polskich. Członkami Ordynackiej są m.in. były prezes TVP Robert Kwiatkowski, Krzysztof Szamałek – były minister ochrony środowiska, Ryszard Kalisz czy Józef Oleksy. Legitymacja nr 1 należy do Aleksandra Kwaśniewskiego. Stowarzyszenie, jak obliczył jego przewodniczący Włodzimierz Czarzasty, wystawiło w ostatnich wyborach samorządowych ponad 300 kandydatów. Ludzie Ordynackiej kandydowali również na prezydentów miast: Michał Zaleski – wygrał w Toruniu, Tadeusz Jędrzejczak, już po raz drugi – w Gorzowie Wlkp., Marek Szczerbowski – przegrał w Katowicach. Stowarzyszenie poparło też kilku kandydatów z PSL i PO.

Ordynacka powołała kilkunastu rzeczników, stanowiących rodzaj gabinetu cieni. Za sprawy związane z obroną narodową odpowiada Andrzej Karkoszka, za sprawy wsi – Andrzej Śmietanko, za gospodarkę – Leszek Juchniewicz i Marek Gaj, za sprawy zagraniczne i europejskie – Sergiusz Najar, za kulturę – Jan Wołek, za media elektroniczne – Robert Kwiatkowski, za politykę regionalną – Jan Rymarczyk, za ochronę środowiska – Krzysztof Szamałek, za służbę zdrowia – Wojciech Pawłowski.

Niedługo ma rozpocząć działalność Rada Senatorów Stowarzyszenia, której przewodniczy były premier Józef Oleksy. Do Rady należą m.in. Aleksander Kwaśniewski, Marek Belka, Włodzimierz Cimoszewicz, Stanisław Ciosek, Wiesław Kaczmarek, Grzegorz Kołodko, Krystyna Łybacka, Jacek Piechota, Marek Siwiec i Danuta Waniek. To najbardziej znani członkowie Ordynackiej. Wszystkich łączy zdawałoby się drobny szczegół – działalność w latach studenckich w ZSP lub SZSP. Ludzie z Ordynackiej trzymają się razem i udało im się, jak żadnej innej grupie studenckiej, zajmować wiele kluczowych stanowisk w państwie, biznesie, mediach. W otoczeniu byłego prezydenta było 12 osób z Ordynackiej, m.in. Marek Siwiec, Włodzimierz Cimoszewicz, Grzegorz Kołodko, Wiesław Kaczmarek, Danuta Hubner, Marek Belka, Jacek Piechota; w Sejmie i agencjach rządowych 13, m.in. Ryszard Kalisz, Józef Oleksy, Zbigniew Siemiątkowski. Członkowie Ordynackiej byli we władzach mediów (Robert Kwiatkowski, Włodzimierz Czarzasty, Danuta Waniek) i w Radzie Polityki Pieniężnej (Dariusz Rosati, Grzegorz Wójtowicz). Byli marszałkami Sejmu, ministrami (Józef Oleksy, Sławomir Cytrycki, Jerzy Hausner), szefami spółek skarbu państwa – Orlenu, KGHM, Poczty Polskiej. Stanisław Ciosek powiedział kiedyś, że „Stowarzyszeniu zawdzięcza wszystko, co osiągnął w życiu, oprócz żony i dzieci”. W Warszawie krążył nawet dowcip: „Jaka jest najbardziej prestiżowa ulica w stolicy? Ordynacka”. Przy tej ulicy bowiem mieści się siedziba Stowarzyszenia.

Smolna kontra Ordynacka

Przy Ordynackiej „towarzystwo” „Smolna” prezentowało się o wiele skromniej. „Smolna” to grupa polityków lewicy, wywodzących się z dawnego Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej z siedzibą przy ul. Smolnej w Warszawie, której nieformalnym przywódcą jest Leszek Miller. Gdy w 2001 r. Miller został premierem rządu, zaczął się marsz Smolnej do władzy. Mimo że ludzie z ZSMP założyli swoje stowarzyszenie „Pokolenia” już w 1990 r., mieli mniejszą siłę przebicia w polityce i biznesie niż Ordynacka. To nieco inne środowisko, różniące się mentalnie od ludzi Ordynackiej i o nieco mniej prestiżowych kontaktach. W Ordynackiej obowiązuje „szlachectwo” wyższego wykształcenia, czego nie wymagano od ludzi ze Smolnej. Studenccy działacze określali się jako liberałowie, o kolegach z ZSMP mówiąc pogardliwie „aparat”.

W ZSMP przy ul. Smolnej karierę zaczynali najbliżsi współpracownicy Millera: Jerzy Szmajdziński, Krzysztof Janik, Jerzy Jaskiernia, Lech Nikolski, Marek Dyduch, Zbigniew Sobotka, ale także, jako wyjątek od reguły, Marek Ungier, najbliższy współpracownik Aleksandra Kwaśniewskiego. Za czasów premiera Millera ministrem obrony został Jerzy Szmajdziński, ministrem spraw wewnętrznych Krzysztof Janik, ministrem referendum unijnego Lech Nikolski, wiceministrem spraw wewnętrznych Zbigniew Sobotka, skazany potem w aferze starachowickiej.

Niechybnie musiało dojść do starcia interesów Smolnej i Ordynackiej, nie tylko politycznego. Chodziło także o kąski w biznesie, które każda z grup chciała zagarnąć dla siebie. Ta wojna przyczyniła się do klęski wyborczej postkomunistów. Obecnie zwarli oni szyki, przynajmniej publicznie.

Pawlak, Mazur, „trójkąt Buchacza”

Mniej znacząca politycznie, ale – co bywa niedoceniane – wyjątkowo dobrze radząca sobie w biznesie jest grupa polityków i (byłych już) urzędników państwowych, których utożsamia się z osobą Waldemara Pawlaka. Do nich zalicza się między innymi Zbigniewa Komorowskiego, biznesmena, współwłaściciela m.in. Bakomy, którą zakładał z Edwardem Mazurem, domniemanym zleceniodawcą mordu na gen. Papale. Komorowski jest też potentatem w branży zbożowej. Z Komorowskim i rosyjską firmą Avtoexport na eksterytorialnych terenach rosyjskich w Warszawie Mazur zakładał też firmę Abexim, o której pisaliśmy w „GP”. Do ludzi Pawlaka zalicza się Lesława Podkańskiego, byłego PSL-owskiego ministra współpracy gospodarczej z zagranicą, a także Jacka Buchacza, byłego wiceministra zdrowia w rządzie Pawlaka, a potem ministra ds. współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Oleksego. Zajmował też kierownicze stanowiska w Związku Spółdzielni Mleczarskich i Juventurze. Ministra Podkańskiego kojarzy się z dziwnymi powiązaniami wokół Agencji Rozwoju Gospodarczego (później Polskiego Funduszu Gwarancyjnego). Wprowadził on do niej akcje państwowych firm, przez co skarb państwa utracił nad nimi kontrolę. Współpracował z prywatnym inwestorem Piotrem Bykowskim, który na tej współpracy zarabiał krocie. Buchacz kontynuował politykę Podkańskiego. Nie zlikwidował Agencji Rozwoju Gospodarczego, której podstawy prawne kwestionowała Najwyższa Izba Kontroli. W latach 1998–1999 r. NIK przeprowadziła kontrolę działalności spółek z udziałem mienia skarbu państwa za okres 1995–1998 r., w tym spółek Chemii Polskiej i Ciechu. Jak ustalili kontrolerzy, były minister ds. współpracy gospodarczej z zagranicą Jacek Buchacz niezgodnie z prawem, łamiąc uchwały Rady Ministrów z 17 grudnia 1996 r., wniósł do trzech spółek majątek o łącznej wartości 545 mln zł – były to: Polski Fundusz Gwarancyjny SA, Międzynarodowa Korporacja Gwarancyjna sp. z o.o., i Chemia Polska sp. z o.o. (tzw. trójkąt Buchacza). – Układ właścicielski został tak utworzony, że skarb państwa utracił kontrolę nad majątkiem o wartości 545 mln zł. Trójkąt posiadał wzajemne większościowe pakiety udziałów. Skarb państwa nie miał w zarządzie i w radzie nadzorczej swoich przedstawicieli. Jednocześnie utracono kontrolę nad akcjami spółek central handlu zagranicznego: Elektrim SA, Uniwersal SA, BRE SA, Agros Holding SA, Animex SA, Unitra SA. Podejrzewam, że działania te były ochraniane przez służby specjalne i polityków. Uniemożliwiły one utworzenie Funduszu Gwarancji Eksportowych i rozwój polskiego eksportu – mówi poseł niezależny Zygmunt Wrzodak.

Pawlaka i ludzi z jego otoczenia Andrzej Lepper obarczał winą za to, że przyglądali się bezczynnie prywatyzacji sektora rolno-spożywczego, niszczeniu PGR-ów, a nawet sami „brali udział w zdobywaniu majątku sektora rolno-spożywczego”. To PSL, zdaniem Leppera, ponosiło winę za upadek polskich cukrowni, Lesław Podkański – za prywatyzację przemysłu tłuszczowego, a Pawlak i Kalinowski za przejęcie zakładów zbożowych.
Leszek Misiak/Gazeta Polska 29 lis 06, 09:21
Źródła: Onet za Gazeta Polska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: